niedziela, 25 sierpnia 2013

Początek :)

Hej, tu Alex i Ann czyli dyrektorki WSK "Black Spirit" i zapalone miłośniczki koni ♥
Z nudów postanowiłyśmy pisać też bloga gdzie będziemy opisywać wszystko co dzieje się w stajni.
Głównie robimy to z nudów ale też dlatego, że uwielbiamy pisać różne takie rzeczy xD
Zapraszamy do czytania!
Str. Stadniny




                                                                                                                                                



Telefon zadzwonił nagle bardzo wcześnie rano. Wkurzona, że mnie ten ktoś kto dzwonił obudził o takiej porze zatkałam sb uszy i próbowałam spać dalej. Już mi się to prawie udawało gdy nagle do pokoju wpadła Sophie
-no czemu nie odbierasz?! Dzwoni i dzwoni!-krzyknęła i odebrała telefon a ja byłam jeszcze bardziej wściekła, że mi spać nie pozwalają.
-to do Ciebie...jakiś chłopak...

-Halo?!-fuknęłam do telefonu wściekła na wszystko a Soph widząc moją minę wolała się usunąć z mojego pola widzenia i wróciła do reszty, która wcinała śniadanie.
Po chwili też zeszłam na dół a humor mi się trochę poprawił. 

-co chciał ten chłopak?-spytała Soph i podała mi śniadanie za co byłam jej bardzo wdzięczna
-powiedział, że dziś do Nas przyjedzie...wiesz to ten Harry, który do Nas zagadał kiedyś tam...-odpowiedziałam i wzięłam się za jedzenie. 
-oo to fajnie, bo mamy dużo pracy-odpowiedziała dziewczyna i usiadła swojemu chłopakowi na kolanach a Scott uśmiechnął się w dziwny sposób co mnie rozśmieszyło.

Po śniadaniu całą ekipą poszliśmy karmić konie a Matt oczywiście się obijał, wywróciłam oczami i wręczyłam mu dwa wiadra pełne paszy

-zanieść do Provocative i do Draco
-ok...-powiedział chłopak i wolnym tempem ruszył do ogierów, które się już bardzo niecierpliwiły 
-no ale ruchy! Bo nas tu noc z samego rana zastanie!-wrzasnęłam za nim i chłopak lekko przyśpieszył. Pokręciłam głową i poszłam robić swoje.

Koło godziny 10.00 przyjechała jakaś dziewczyna na jazdę, więc wzięłam Foliuma i kazałam jej go wyczyścić a sama poszłam po sprzęt. Gdy koń był już gotowy poszłyśmy na maneż. Dziewczyna zaczęła stępować a ja usiadłam sb na ogrodzeniu.
Patrzyłam na dziewczynę i wydawałam jej tylko polecenia od czasu do czasu.

-hej!-usłyszałam nagle za sobą jakiś głos i aż podskoczyłam i odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka-jestem Harry-uśmiechnął się
-hej...Alex-odpowiedziałam równie z uśmiechem
Gadaliśmy jeszcze trochę, a gdy jazda dobiegła końca pozwoliłam dziewczynie już iść a sama wzięłam Foliuma i razem z chłopakiem wróciliśmy pod stajnie gdzie stała Soph która była przytulana przez Scott'a, Matt i Ann, która nareszcie wstała. Uśmiechnęłam się do nich 
-to jest właśnie Harry...i dołączy do naszej ekipy jako...właśnie jak kto?-spojrzałam na chłopaka
-jako "co kol wiek -zaśmiał się i od razu było widać że jest pełny radości, pozytywnie do wszystkiego nastawiony i ma świetne poczucie humoru
-a tak serio to pracuję głównie z młodymi końmi...ale często do tej pory jeździłem w każdej dyscyplinie...
-oo..to oznacza że będziemy często razem pracować bo ja w sumie to samo...-powiedziałam i zajęłam się rozsiodłaniem siwka, a potem już nawet z pomocą Harry'ego wypuściliśmy konie na pastwisko.

Gdy Harry wyniósł już wszystkie rzeczy z samochodu i rozpakował się w pokoju, który mu przydzieliłam zszedł na dół z wieelkim uśmiechem

-śliczny pokoik-powiedział i wyszedł na dwór. Cała reszta ekipy spojrzała na mnie znacząco  a szczególnie Ann i Sophie.
-no co się tak gapicie...?
-aaaa tak jakoś...-powiedziała Ann ale razem z Soph się cicho zaśmiały
-o matko...przy Was to już nawet nie można być miłym dla nowego..-powiedziałam i wyszłam z domu i zajęłam się czyszczeniem sprzętu.

Około godziny 12.00 był taki upał, że konie pochowały się w cieniu a my z ekipą w chłodnym salonie, ale Harry gdzieś przepadł. Każdy z Nas siedział ze szklanką jakiegoś zimnego napoju.
-wiecie co...nie chcę nic mówić...ale trzeba wyczyścić boksy...-powiedział Jack a reszta spojrzała na niego z pod byka, ale ruszyliśmy się w końcu i poczłapaliśmy w str boksów.
W końcu wszystko ustaliliśmy i wypadło że ja z Mattem mamy do posprzątania boksy Pana Wiatru, Valentine, Majora i Foliuma, Sophie ze Scott'em Draco, Thomas'a, Provocative i Huragana, Ann i Jack sprzotają boks Black Ace, Donny Carusso i Sabeny, a cała pozostałe boksy.
My z Matt'em zajęliśmy się od razu robotą i dlatego też wcześniej skończyliśmy. Uśmiechnęłam się do chłopaka i poszłam odnieść łopaty i widły ale gdy przechodziłam koło boksu Thomas'a zauważyłam że Soph ze Scott'em zamiast sprzątać to się obściskują  Westchnęłam i mimo pokusy nawrzeszczenia na nich poszłam odwiesić sprzęt i poszłam do domku się obmyć po pracy korzystając z tego, że reszty jeszcze niema.


W końcu cała nasza wymęczona ekipa usiadła do obiadu. Harry też przyszedł. Nie wiadomo gdzie się podziewał przez ten cały czas, ale nikt go o to nie spytał bo każdy był padnięty. Po obiedzie wypadło, że teraz David zmywa naczynia, więc ten bez słowa poszedł to zrobić a ja spojrzałam na resztę ekipy

-dobra słońca moje kochane...trzeba ruszyć konie i popracować z nimi..więc tak...zrobi...-ale nie dokończyłam bo Matt mi przerwał
-mogę wziąć Huragana na trening?
-nie...zobacz sobie najpierw jak on wygląda...najpierw weźmiesz go na myjkę i jak do prowadzisz do stanu użytkowości to wtedy owszem weźmiesz go na tor..
-ok..to ja już lepiej pójdę,,żebym chociaż do wigilii z tym zdążył-zaśmiał się i poszedł a ja dokończyłam w końcu bo nikt inny mi nie przerwał
-zrobimy tak...ja wezmę Prov, Scott Lady Chattelry, Soph Sabene i jedziemy z nimi w teren...Ann ty zaprowadzisz najpierw Karego i Majora do karuzeli i nastawisz im ten program co zawsze...a Jack weźmiesz Foliuma na myjkę tylko uważaj żeby go Huragan nie zaczepiał...a i jeśli nie wrócimy za godzinę to pamiętaj żebyś sprawdził pocztę bo czekam na coś meega ważnego..


Kilka godzin później wszystko było już zrobione, konie po pracy a stajnia czyściutka. Konie się pasły spokojnie a my z kadrą leżeliśmy porozwalani z półotwartymi powiekami. Salon miał klimatyzację więc baardzo było przyjemnie.

-a wgl co powiecie na jakąś imprezę jeździecką zorganizować?-spytał Jack
-wiesz sama nie wiem...-odpowiedziała Ann i dodała- jak się wyrobimy to można coś pomyśleć..
-o nie! Mój mózg został już wyżarty całkowicie, nie mam już czym myśleć-zaśmiała się Soph
-już? Ty zawsze nie myślałaś-powiedział żartobliwie Scott a dziewczyna walnęła w niego poduszką i tak rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki, w której każdy brał udział.


Wieczorem sprowadziliśmy konie z pastwiska, zamknęliśmy gospodarstwo, Scott, Soph, Jack i David pojechali do siebie więc zostałam ja, Ann, Matt i Harry. Oglądaliśmy jakiś film a w końcu każdy z Nas usnął na sobie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz